Wynalazek radiotelegrafu cz. 6

Autor: | Opublikowane w Radiotelegraf Brak komentarzy

Jeśli ktokolwiek słuchając w teatrze łub sali koncertowej muzyki marzył o tern, aby mógł posłuchać opery lub koncertu sam jeden, aby jemu tylko grali wirtuozi i śpiewali wielcy śpiewacy, ma tu jedyną sposobność do tego.

Tutaj odbywa się koncert bez publiczności. Lecz koncertu tego może słuchać nie tysiąc, dwa tysiące, czy pięć tysięcy osób, to jest tyle, ile może pomieścić największy teatr, czy sala koncertowa, ale sto tysięcy, milion, dziesięć i więcej milionów ludzi w rozmaitych miejscach kraju, czy nawet kuli ziemskiej, leżeli nastroją odpowiednio swoje ucho elektromagnetyczne, to jest taki odbiornik, przy jakim przed chwilą w domu słuchaliśmy.

Jak to się dzieje?

Zanim odpowiemy na to pytanie, przyjrzymy się bliżej urządzeniu stacji nadawczej.

W studio znajduje się mały przyrządzik, zwany mikrofonem. Orkiestra i śpiewacy nagrywają ten przyrząd, On odbiera głosy i przewodzi je dalej za pomocą drutu.

Przede wszystkim zwracają naszą uwagę na ziemi białą farbą wykreślone kwadraty, koła i linie. Są to miejsca numerowane, w których stają osoby śpiewające czy mówiące do mikrofonu. W orkiestrze każdy instrument ma tu wyznaczone swoje miejsce. Powód do takiego rozmieszczenia leży w tern, że w ten sposób daje się kierownikowi koncertu raz wypróbowany a zadawalający odbiór produkcji w mikrofonie zawsze w jednakowej formie powtarzać.