Rozwój radiotelegrafii

Autor: | Opublikowane w Radiotelegraf Tagi: Brak komentarzy

Koherer lub fryter Branly‘ego był pierwszym z zastosowaniem w radiotechnice przyrządem, który odbierał fale elektromagnetyczne. Przez udoskonalenie jego osiągnięto pierwsze rzeczywiste wyniki w wysyłce znaków na odległość. Lecz mimo wszystko, próby te były tylko czysto naukowymi doświadczeniami.

Dopiero Guilelmo Marconi, 20-letni student uniwersytetu, uczeń prof, Righi‘ego, który także na polu radiotelegrafii położył wielkie zasługi, potrafił w celowy sposób zebrać osiągnięte wyniki i w genialny sposób zastosować je po raz pierwszy w praktyce. Rezultaty przezeń osiągnięte były tak nieoczekiwane, że jemu powszechnie przypisuje świat największe zasługi w tej dziedzinie.

Wystąpił on po raz pierwszy w r. 1897 ze swoimi próbami i mimo, że odległości, przez które jego aparat przenosił znaki, były bardzo nieznaczne, fakt jednak, że młody i szczęśliwy wynalazca nadał im charakter praktycznego zastosowania, obudził dla jego prób i doświadczeń, w szerszym niż dotychczas zakresie podjętych, coraz większy podziw i zainteresowanie wśród uczonych.

Lecz młody wynalazca oprócz nadzwyczajnej intuicji technicznej, jaką niezaprzeczenie był obdarzony, miał nadzwyczajną wytrwałość z jaką postępował po raz obranej drodze i udoskonalał coraz bardziej swoje przyrządy, lecz równocześnie miał i szczęście. Zainteresował się jego pomysłami naczelny dyrektor telegrafów w Anglii, niejaki Preece (czytaj Pris), który w owym czasie zajmował się połączeniem telegraficznym wszystkich stacji i latarni morskich na przybrzeżnych wysepkach. Ze względu na ustawiczne psucie się kabli podmorskich i na wysokie koszty takiego połączenia telegraficznego, Preece zaczął myśleć o przesyłaniu znaków, posługując się wodą, jako przewodnikiem elektrycznym. Próby te jednak były praktycznie całkiem bezowocne, więc gdy doświadczenia Marconiego dawały coraz realniejsze wyniki, zaprosił go do Anglii i tam w maju w r. 1897 Marconi miał możność doprowadzenia swoich prac do takiej doskonałości, że od tego czasu, można to śmiało powiedzieć, w radiotelegrafii zaczął się nowy okres a nazwisko wynalazcy okryło się światową sławą.

Pierwsze próby miały miejsce w Anglii, w kanale Bristolskim, między Lavernock Point a wysepką Flotholm. O tych, stanowiących w radiotechnice epokę, próbach pisze jeden z biorących w niej udział uczonych:

„Na wysokości 20 m. na szczycie skały Lavernock Point, oddalonej o godzinę drogi od miejsca kąpielowego Penarth, wzniesiono maszt wysokości 30 m., przytrzymywany przez stalowe liny. Ze szczytu masztu przeciągnięto izolowany drut miedziany do jego stóp i połączono z biegunem aparatu odbiorczego. Drugi biegun połączono z morzem (a więc i ziemią) za pomocą drugiego drutu, biegnącego w dół po stokach skały. W środku kanału, w odległości 5 km. od Layernock Point, leży bezludna wysepka Flotholm, której wysokie turnie skalne najeżone są armatami i na której znajduje się też latarnia morska. Tam była stacja nadawcza. W małym szałasie, skleconym z desek, stał radiator (przyrząd wysyłający fale elektromagnetyczne) z małym induktorem, zasilanym przez akumulator z ośmiu ogniw.

Z początku odbieranie znaków jakoś nam się nie udawało. Przypisywano winę linom stalowym, które nodtrzymywały maszt i otaczały aparat odbiorczy, jakby rusztowanie klatki. Kiedy drut odbiorczy został w następnym dniu przedłużony o 20 metrów, w celu ustawienia odbiornika zdała od masztu, przyszły pierwsze, lecz bardzo jeszcze niewyraźne znaki.

Pełny sukces osiągnęliśmy dopiero nazajutrz tj. w dniu 14 maja 1897 r., kiedyśmy przenieśli się z aparatem odbiorczym na brzeg morza i przedłużyli w ten sposób długość anteny prawie w dwójnasób.

Nigdy nie zapomnę tego wrażenia, jak to, kiedy z powodu bardzo silnego wichru siedziało nas pięciu skulonych koło siebie, w wielkiej drewnianej skrzyni, z niezmiernie wytężoną uwagą, kierując wzrok ku przyrządowi odbiorczemu, gdy nagłe po podniesieniu umówionej flagi na stacji nadawczej, usłyszeliśmy pierwsze tykanie aparatu, pierwsze wyraźne znaki telegrafu Morse‘a, przeniesione cicho, najwidoczniej z swej skalistej wysepki, majaczącej zaledwie z oddali w mgle, przez ów nieznany tajemniczy ośrodek, eter kosmiczny, który stanowi jedyny pomost między planetami wszechświata…

Dalsze próby dawały coraz lepsze wyniki. W dwa miesiące od tej chwili, odległość na jaką zdołano przesyłać znaki wynosiła 16 i pół kilometra.

Zasadniczo doświadczenia te i próby zostały uskutecznione w następujący sposób:

Na odbiorczą antenę działały fale elektromagnetyczne ze stacji nadawczej, wskutek czego w obwodzie drgań (oscylacyjnym), składającym się z odbiorczej anteny i ziemi, powstawały również drgania, które przechodząc przez koherer i zmniejszając jego opór (z miliona omów do kilkuset) pozwalały przejść impulsowi prądu jednej baterii przez relais, a ten ostatni załączał już automatycznie prąd drugiej baterii, jak również już w automatycznej drodze odbywały się wstrząsy koherera przez uderzającą pałeczkę.

Następne prace na tym polu były dokonywane przez Marconiego z pomocą, otrzymaną od rządu angielskiego.

Założenie towarzystwa dla eksploatacji swoich wynalazków, „The Wireless Telegraph and Sign Co”, (które do dzisiaj istnieje pod zmienioną nazwą Marconi‘s Wireless Telegraph Co.), budowa stacji o wielkiej mocy w Poldhu (Anglia) Glace Bay i Cape Cod, (Ameryka pin.) Clifden (Irlandia), jak również współpraca z fizykiem angielskim Flemingiem i uzyskanie radiotelegraficznego połączenia Anglii z Ameryką (w nocy z 20 na 21 grudnia 1902 r.) stanowią, etapy siedmioletniej, ciężkiej pracy tego genialnego twórcy i organizatora.

Współcześnie z Marconim pracują nad udoskonaleniem sposobów radiokomunikacji profesor Braun i Slaby, ten ostatni jeden z pięciu towarzyszów Marconiego, eksperymentujących w historycznej próbie w kanale Bristolskim i późniejszy założyciel i kierownik wielkiego towarzystwa radiotelegraficznego w Niemczech tz. „Telefunken Geselschaft”.

Profesorowi Braunowi udaje się nawet (przez użycie w stacji nadawczej dwu obwodów: bądź czego z przerwą iskiernikową i sprzężonego z nim obwodu antena – cewka ziemia) ulepszyć znacznie system Marconiego. Zalety nowego systemu wyrażały się w możności powiększenia mocy stacji nadawczych i w wyzyskaniu jej energii.

Lecz w obu obwodach powstawały wówczas drgania różniące się częstotliwością, gdyż podczas sprzężenia dwu obwodów następowało zjawisko, polegające na tern, że gdy w pierwszym z nich amplituda fal była największa, w drugim zanikała i tak na przemian.

Profesor Wien dzięki zastosowaniu automatycznego przerywacza obwodu, a następnie Marconi dzięki iskiernikowi wielokrotnemu uzyskał możność przerywania prądu do 1000 razy na sekundę.

Był to już znaczny krok w postępie radiotelegrafii.