Radiotechnika

Autor: | Opublikowane w Radiotelegraf Tagi: Brak komentarzy

Człowiek jest jednak bardzo wymagający. Sygnalizacja świetlna, chociaż światło biegnie z zawrotną szybkością 300.000 km. na sekundę, była dlań pod wieloma względami bardzo niewygodna. Użył więc iskry elektrycznej, której kazał biec po przewodnikach drutowych. Lecz i to wydało mu się niepraktyczne, bo aby zakładać linie telegraficzne poprzez wielkie przestrzenie zajęte przez lasy, trzeba je było wycinać, co połączone było zawsze z trudem i kosztami. Zaczął więc przemyśliwać nad tym, w jakoby sposób można się porozumiewać przez lądy i morza nie używając drutów – tak sobie przez powietrze! Nauka mu w tym pomogła.

Angielski fizyk Maxwell (1867), a następnie niemiecki uczony Hertz (1890), położyli podwaliny nowego sposobu przesyłania znaków na odległość. Naukowe doświadczenia przeprowadzone w ich laboratoriach stały się punktem wyjścia dla całej gałęzi wiedzy, jaką dzisiaj przedstawia najmłodsza siostra elektrotechniki – radiotechnika.

Już poprzednio wykazaliśmy, że prąd elektryczny przechodzi przez indukcję (wzbudzenie) z jednego przewodnika na drugi, mimo, że one nie są niczym ze sobą połączone. To zjawisko nie dało spać ludziom. Aż wreszcie użyto tej własności prądu elektrycznego do celów praktycznych.

Już Hertzowi udało się wysyłać fale elektromagnetyczne na odległość kilkudziesięciu metrów, lecz o praktycznym zastosowaniu ich w przesyłaniu znaków na wielkie odległości on nie myślał. Wielką przeszkodą w osiągnięciu poważniejszych rezultatów stanowiło to, że brak było przyrządu tak czułego, aby sygnalizował w ,,stacji odbiorczej” nadejście fali elektrycznej.

Dopiero w r. 1890 udało się francuskiemu profesorowi fizyki Branlyemu skonstruować przyrząd, tzw. rurkę Branly’ego, który ma własność ujawniania fal elektromagnetycznych. Nosi on nazwę Koherera albo frytera, a składa się z małej rurki szklanej, nie większej od gilzy od papierosa, w której mieszczą się opiłki metalowe, a w której obu końcach wtopione są druciki połączone z biegunami elektrycznego obwodu. Trocinki metalowe, znajdujące się w rurce szklanej, w rzeczywistości nie przepuszczają prądu, gdyż są zbyt luźno ułożone. Lecz, gdy prąd elektryczny przypłynie do rurki, opiłki metalowe układają się w pewnym porządku i tworzą pomost, przez który już prąd przepływać może. Z chwilą jednak, gdy wstrząśniemy lekko rurką, burzymy ten porządek i prąd wskutek tego zostaje przerwany.

W ten sposób po raz pierwszy na wielką odległość zdołano za pomocą „oka elektrycznego”, jak słusznie nazwano koherer Branly‘ego, ujawnić elektromagnetyczną falę, przebiegającą nie po żadnym przewodniku materialnym, lecz poprzez ocean eteru, w którym cały świat spoczywa, jak gąbka w wodzie. Co więcej, doświadczenie to wykazało niezbicie, że fala elektromagnetyczna, nadchodząca z daleka, jest wprawdzie sama za słaba, aby wykonać jakąś pracę, ale dostatecznie silna, aby w daleko choćby o setki mil znajdującym się drucie wzniecić prąd.

Stwierdzenie tego faktu było niezmiernie ważne dla dalszego rozwoju radiotelegrafii, gdyż dał niejako podstawę operacyjną do nowych badań i poszukiwań.