Lampa katodowa

Autor: | Opublikowane w Radiotelegraf Tagi: Brak komentarzy

Lampka katodowa, która w iskrowej telegrafii i telefonii służy do chwytania fal, do wzmacniania, wysyłania i do innych ubocznych celów, jest niczym innym, jak zwykłą żarówką, z której wypompowano pod wielkim ciśnieniem powietrze i w którą wtopiono osobno dwa druty tz. elektrody w ten sposób, że wchodzą końcami swoimi do wnętrza żarówki, lecz nie stykają się ze sobą. Dla ułatwienia sobie obrazu, przedstawmy sobie ją jako rurkę, w której oba końce wchodzą wspomniane elektrody. Elektrodę, która jest połączona z ujemnym biegunem baterii, nazywamy katodą, druga elektroda, t. j. zostająca w połączeniu z biegunem dodatnim, nazywa się anodą. Z chwilą, gdy połączymy końce drutów, poza lampką się znajdujące, z biegunami jakiegokolwiek źródła energii elektrycznej (np. baterii), następuje wyrównanie potencjałów między nimi, przez przejście iskry elektrycznej. Przy większym rozszerzeniu powietrza w rurce spostrzeżemy, doprowadzając włókno do żarzenia, że w przewodnikach popłynie prąd. Jakże to się dzieje? Przecież między anodą a katodą niema żadnego połączenia! Otóż zjawisko to objaśnia się w ten sposób, że katoda, t. j. zwykłe włókno w naszej żarówce, przy zmniejszonym ciśnieniu wysyła t. z, promienie katodowe. Które mają wprost cudowne własności, Przede wszystkim na podstawie dokładnych badań stwierdzono, że promienie katodowe płynące w lampce są niczym innym jak potokami elektronów, tych drobniutkich ciałek, które naładowane ujemną elektrycznością, krążąc koło jonów (tj. swoich jąder atomowych] są wraz nimi tym, z czego zbudowana jest cała elektryczność. Elektrony ze swoim negatywnym ładunkiem elektryczności pośpieszają chmurą z katody do dodatniego bieguna (anody) a jony dodatnio naładowane z anody do katody. Jeżeli

Weźmiemy pod uwagę szybkość z jaką te ciałka odbywają tę podróż, równającą się szybkości pocisków armatnich, nadzwyczajną ilość tych ciałek ich wzmagający się ruch z podnoszeniem się temperatury, małą żarówka, którą mamy przed sobą, przedstawi się naszym oczom, jak prawdziwy kocioł elektronów.

A teraz dla ciekawości przełóżmy końce drutów w ten sposób, że katodowy połączymy z dodatnim biegunem baterii,, a anodowy z ujemnym. Cóż się stanie? Otóż prąd przestanie płynąć, co możemy stwierdzić na załączonym w obwód gałwanometrze. Zjawisko to tłumaczymy w ten sposób, że, wychodzące obecnie ujemne linuje z anody, odpływają od siebie również ujemnie, elektrony znajdują się w przestrzeni i te zmuszone są wracać do miejsca, skąd wyszły, tj. do włókna, tak, jak kamień rzucony w górę, na podstawie siły ciążenia, wraca na ziemię, W ten sposób zostaje zerwany ten pomost, jaki dla prądu stanowiły stada elektronów między katodą i anodą. Nasza lampka jest najwidoczniej wentylem dla elektryczności, gdyż przepuszcza ją tylko w jedną stronę, czyli detektorem (chwytaczem).

Lampka taka o dwóch elektrodach nie ma w radjotechnice żadnego zastosowania. Wspominamy jednak o niej dlatego, aby lepiej zrozumieć lampkę o trzech katodach, której wprowadzenie dokonało prawdziwego przewrotu w radiołączności i którą też słusznie nazywają jej sercem.

Ta wprost cudowna lampka, prawdziwa lampka Aladyna, która jest gotowa i zdolna do wszystkich usług w radiotechnice, posiada oprócz włókna żarzącego i blaszki, jak poprzednio opisana lampka o dwóch elektrodach, także osadzoną w środku t. z. siatkę. Potok elektronów płynących z katody do anody nie zachowuje się w niej zasadniczo inaczej, jak w poprzedniej. Różnica polega na tern, że elektrony, chcąc dostać się z katody do anody, muszą przedostać się przez siatkę (S). I tu leży cała zasługa tej magicznej lampki. Gdy ładujemy tę drobną siateczkę z jakiegokolwiek choćby bardzo słabego źródła np. dodatnio, to elektrony, wychodzące z katody, zostają (jako ujemne) w odpowiedniej ilości przez nią porwane i przyciągnięte, gdy zaś naładujemy siatkę ujemnym ładunkiem, z chmury elektronów, która się unosi u katody, część ich jako równoimiennych zostanie przez siatkę odrzucona z powrotem, W obu wypadkach ilość elektronów, która będzie pod działaniem naładowanej (dodatnio czy ujemnie) siatki, zależeć będzie od wielkości ładunku tej ostatniej, a jako skutek tego przyciągania lub odrzucania ich, które ustawicznie się odbywa, będzie wzmocnienie lub osłabienie prądu w anodzie. W ten sposób, dzięki wprowadzeniu tak drobnej rzeczy, jaką jest siatka, możemy łatwo niejako kierować prądem anodowym.